Dwa tygodnie minęły bardzo szybko. Gipsu nie mam już od dwóch dni. O 19.30 rodzice pojechali do sklepu i nie ma ich już dwie godziny. Zostałam sama. Podczas gdy ja miałam gips, minęły święta Bożego Narodzenia i Sylwester.
Moim zadaniem na wieczór było umycie naczyń. Najgorsze zajęcie na świecie. Na szczęście już kończyłam.
Nagle usłyszałam ciche skrzypienie drzwi. Po chwili powolne kroki. Rodzice wrócili? Nie, słyszałabym. Przeszedł mnie zimny dreszcz. Słyszałam kroki coraz wyraźniej. W ręku trzymałam nóż. Zacisnęłam go bardzo mocno. Myślałam, że śnię. Ale to nie był sen. Klamka do kuchni zaczęła się przechylać. Zrobiłam trzy kroki w tył. W drzwiach ukazała mi się czarna, wysoka postać. Nieznajomy mężczyzna w kominiarce stał przede mną. Nie trzymał niczego w dłoniach, ale był w moim domu. To wystarczyło. Bez chwili zastanowienia rzuciłam się na niego przepełniona po uszy strachem. Mężczyzna złapał moją rękę, w której trzymałam nóż i ścisnął ją tak mocno, że narzędzie wypadło mi z dłoni. To koniec, myślałam. Czego on w ogóle ode mnie chce? Co ja mu zrobiłam? Może to złodziej? Na pewno! Inaczej nie byłby w kominiarce... Tajemniczy mężczyzna odepchnął mnie i przewrócił na podłogę. Potem się odwrócił i wyszedł. Tak po prostu wyszedł. Odczekałam kilka sekund a potem szybko wstałam i pobiegłam po telefon. Szybko wykręciłam numer i zadzwoniłam do rodziców. Nie odbierali. Próbowałam kilka razy, potem zadzwoniłam na policję. Cholera, bateria się rozładowała. Nie miałam ładowarki, bo była u Philipa. Nie mieliśmy telefonu domowego, więc nie miałam jak powiadomić kogokolwiek, że obcy mężczyzna wlazł mi do domu. Pobiegłam na pola. Nie widziałam już mężczyzny. Jakby wyparował. Szukałam wzrokiem Parysa. Stał pod drzewem. Szybko do niego pobiegłam. Nagle przypomniałam sobie, że zostawiłam otwarte drzwi do domu. Wystraszyłam się, że tajemniczy człowiek znowu wróci. Od razu wsiadłam na Parysa i pogalopowałam do domu. Wbiegliśmy do stajni i zaprowadziłam konia do boksu. Brakowało mi tchu, ale gdy wparowałam do domu na szczęście nic się nie zmieniło. Popędziłam do drzwi wejściowych i je zamknęłam. Weszłam do każdego pokoju i pozamykałam okna. Byłam już bardzo wystraszona. Stwierdziłam, że jestem bezpieczna, więc włączyłam telewizję. Roztrzęsiona po krótkim czasie zasnęłam.