Mama wyszła z domu i podeszła do skrzynki pocztowej. Otworzyła ją i wyjęła z niej kilka listów. Były wśród nich rachunki, pocztówki od rodziny i coś jeszcze.
-Ellie, chodź na chwilę! -Krzyknęła do mnie mama. Zawróciłam Parysa w drugą stronę i zeskoczyłam z niego tuż przed mamą.- Proszę, to do ciebie.
-Co to jest... -Wyjęłam z jej rąk kopertę. Była różowa i miała namalowane kwiatki. Zaadresowana oczywiście do mnie, a nad "i" w moim imieniu zamiast kropki było maleńkie serce.
-No otwórz. -Ponagliła mnie mama. Chociaż widziałam ją gazylion razy, tak naprawdę nigdy dobrze jej się nie przyjrzałam. Jej brązowe lśniące włosy sięgały długością do ramion, miała podkrążone oczy, ale ich zielony kolor nie stracił jeszcze blasku. Teraz byłyśmy tego samego wzrostu. Wsunęłam palec do koperty i przejechałam nim po długości. Wyjęłam list. Był on spryskany jakimiś wstrętnymi perfumami. Musiałam zakaszleć, żeby się nie udusić. Ktoś go napisał odręcznie, w dodatku bardzo brzydko.
-Przeczytaj go -poleciła mama.
-"Droga Ellie".
-Nieźle się zaczyna -stwierdziła.
-"Droga Ellie" -kontynuowałam.- "Gdy ujrzałem Cię pierwszy raz, nie mogłem się oprzeć, by na Ciebie choć raz nie spojrzeć. Twoja uroda wręcz powaliła mnie na kolana. Masz taki lekki głosik i pachnące perfumy... Myślałem, że jesteś księżniczką z bajki. To, jak się poruszasz, ubierasz, porozumiewasz ze mną, odnosisz się do świata..."
-Odnosisz się do świata?
-Cicho. "i Twój cudowny charakter sprawiły, że nie marzę o niczym innym, jak tylko spędzić z Tobą resztę życia... Jesteś najniezwyklejszą osobą, jaką kiedykolwiek poznałem i mam nadzieję, że docenisz mnie w przyszłości. Proszę, przyjmij ten skromny dar na dowód mojej miłości... Noś go, noś go zawsze... Twój cichy wielbiciel. PS Kocham Cię."
-Piękne, ale czy on ci się oświadcza?! -Wykrzyknęła mama zdziwiona.
-Co? -Nie zrozumiałam.
-No... Spójrz tylko, o tu: "spędzić z Tobą resztę życia..."
-Mamo! -Zaśmiałam się.- Oczywiście, że mi się nie oświadcza.
-Wiesz kto go napisał?
-Nie.
-Może to Philip? To w jego stylu.
-To kompletnie nie jest w jego stylu. -Zaprzeczyłam.
-No to kto? Albo Philip albo nikt.
Zaczęłam się nad tym zastanawiać. Kto mógł wysłać mi ten list? Może to jednak Philip... Pogrzebałam ręką w kopercie i znalazłam naszyjnik, a na nim uwieszone serduszko. Przyjrzałam się bliżej, naszyjnik się otworzył. W środku była karteczka z napisem "kocham Cię. Pamiętaj". Uśmiechnęłam się do siebie. Poprosiłam mamę, aby zaniosła prezent do mojego pokoju, a ja z powrotem wskoczyłam na Parysa.
-Jak cudownie jest znowu siedzieć w siodle! -Wykrzyknęłam uszczęśliwiona. Naprawdę się cieszyłam. Przez ostatnie piętnaście lat nie marzyłam o niczym innym, jak tylko zaczynać dzień na końskim grzbiecie. Ale nigdy nie sądziłam, że będę to mogła robić na własnym koniu...
Ja chcę już następny rozdział !!! :3
OdpowiedzUsuńjuż kończę następny;))
Usuń