Już się nie mogę doczekać! -powiedziałam.
Grace rozsunęła lekko drzwi od boksu i weszła z siodłem. Aladar zaczął prychać i próbował dębować. Grace wystraszyła się i wybiegła. Zabawnie to wyglądało.
-Widzisz? Mówiłam ci! -krzyczała- Jego nie da się ujarzmić. O mało co nie zabił mojej najlepszej uczennicy miesiąc temu.
-Ja go osiodłam. -powiedziałam pewnym tonem. Grace patrzyła na mnie ze zdziwieniem. Znowu.
-Skoro jesteś taka pewna...
Wzięłam ogłowie i powoli weszłam do boksu. Uspokajałam Aladara i podnosiłam coraz wyżej tranzelkę. W końcu dotknęłam jego głowę. Objęłam jedną ręką nos i położyłam wędzidło na dłoni. Przybliżałam je powoli do pyska Aladara, a ten posłusznie go otworzył. Założyłam ogłowie do końca i sięgnęłam po siodło. Najpierw czarny czaprak. Delikatnie dotknęłam jego grzbietu ręką i przejechałam po nim, a potem spokojnie nałożyłam czaprak, później go jeszcze poprawiłam. Czas na siodło. Gdy weszłam z nim do boksu, Aladar się spłoszył. Jego reakcja była dokładnie taka sama, jak wtedy, gdy z siodłem weszła Grace. Ja nie uciekłam z boksu, wręcz przeciwnie - stałam przy drzwiach i patrzyłam Aladarowi prosto w oczy. Po chwili nieco się uspokoił. Podeszłam do niego i słyszałam, jak dyszy. Nałożyłam na niego siodło angielskie i zapięłam popręg. Wszystko się udało! Pogładziłam go po szyi, zdjęłam wodze i powoli wyprowadziłam z boksu. Byłam prze szczęśliwa. Kątem oka zauważyłam Philipa i Grace stojących obok siebie. Patrzyli na mnie - Philip był bardzo szczęśliwy, a Grace nie wyglądała na zbyt przekonaną. Zignorowałam ich i kierowałam się w stronę wyjścia. Byłam już blisko, gdy nagle ktoś na mnie wpadł. Była to szczupła dziewczyna, powiedziałabym, że nawet koścista, trochę niższa ode mnie.
-Uważaj jak leziesz pokrako! -syknęła. Zrobiłam zdziwioną minę.
-Co? Sama lepiej uważaj! Ile ty masz lat, żeby tak się do mnie odzywać? -byłam wkurzona.
-Co cię to obchodzi, debilko? Pewnie i tak byś nie zrozumiała.
Oj była wyszczekana. Ale miała ładne brązowe włosy. Odeszła ze wściekłością malującą się jej na twarzy. Spojrzałam za nią.
-Co za dzieciak! -nie kryłam swojej złości.
-To jest właśnie ta uczennica, która jeździła na Aladarze. -powiedziała Grace.
-To ona? -spytałam.-Pff, nie dziwię się, czemu Aladar ją zrzucił.- dodałam pod nosem.
Spojrzałam na Aladara i zauważyłam, że znowu zrobił się niespokojny. Wyszłam szybko ze stajni i zaczęłam robić mu masaż T-Touch. Po chwili się rozluźnił i przymknął oczy. Pociągnęłam lekko za wodze i poszliśmy. Mieliśmy jako jedyni lekcję na hali, reszta jeździła na maneżu. Grace i Philip weszli za mną i zamknęli drzwi od hali. Przeszłam z Aladarem jedno kółko stępem, a potem poszliśmy na środek po stołek. Włożyłam lewą stopę w strzemię, trzymałam się jedną ręką za tylny łęk, a drugą za grzywę. Powoli wsiadłam. Odczekałam chwilę i delikatnie dotknęłam piętami boków Aladara. Ruszył. Uśmiechnęłam się. Skierowałam go na ścianę, wyprostowałam się, poprawiłam i cieszyłam się chwilą. Przeszliśmy stępem kilka kółek, później stwierdziłam, że Aladar jest już rozgrzany i czas ruszyć kłusem. Popędziłam go, a on płynnie przeszedł w szybszy chód. Kłusem przejechaliśmy kilka okrążeń. Zobaczyłam, że na ziemi leżą drągi, więc postanowiłam przez nie przejechać. Najechałam i gdy byłam już blisko Aladar nagle odskoczył. Spadłam prosto na drąg. Aladar uciekł na drugi koniec hali i zaczął dębować. Leżałam na brzuchu, bardzo obolała. Czułam rwanie w prawej ręce. Po chwili podbiegł do mnie Philip.
-Ellie! -krzyknął zbliżając się do mnie.-Ellie, Boże, kochanie gdzie cię boli?
Philip był konkretny. Wiedział, że mnie boli, chociaż upadek pewnie nie wyglądał groźnie, ale Aladar ma około metra siedemdziesiąt w kłębie, tyle co Parys.
-Strasznie boli mnie lewa ręka.
-Dobrze, wracamy do domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz