-Kim ty jesteś, co?
-Ej, a co ty tu w ogóle robisz? -Powiedziałam zdezorientowana. W końcu nie znałam tego gościa!
-Ja -zająknął się- ja przyjechałem do Ellie.
-Co? -Philip spojrzał mi prosto w oczy. A ja sama nie wiedziałam, o co chodzi.
-Dobra, nie wiem, kim jesteś, ani co tu robisz, ale idź już sobie.
I w tym momencie z domu wyszedł Tom Sampson.
-Nie dostaniecie mojego konia. -Krzyczał.- Nie ujdzie wam to płazem, w sądzie czy nie, odzyskam Papugę! Billy, do samochodu!
Stary Sampson zachowywał się jak opętany. Przytuliłam się do Philipa i spojrzałam na tatę, który stał u progu drzwi. Wyglądał na przerażonego. Wystraszyłam się, że Sampsonowie odzyskają Niespodziankę, to znaczy Papugę. Tom odpalił silnik i w końcu odjechał. Gdy przejeżdżał koło mnie i Philipa, zauważyłam, że pokazuje nam środkowy palec. Palant. A Billy, siedzący z tyłu auta, wysłał mi buziaka. Obrzydlistwo!
-Czyli ten mały to syn tego Sampsona? -Przytaknęłam. Złapałam Philipa za rękę i poprowadziłam do domu.
***
Jechaliśmy dobrze już znaną nam drogą do Wiśniowej Doliny. Patrzyłam jak zwykle na pola i otaczające nas lasy. Za każdym razem, gdy tamtędy jechałam, byłam pod jeszcze większym wrażeniem. Oprzytomniałam dopiero, gdy zaparkowaliśmy na parkingu za domem. Wysiadłam z samochodu, ale zamiast pójść czym prędzej do stajni, patrzyłam, jak grupka młodych koniarzy jeździ na maneżu. Skakali bardzo wysoko.-Jak tu pięknie. -Powiedziałam, gdy Philip stanął za mną i objął mnie w pasie.
-Idealne miejsce na długie tereny. -Przytaknęłam. Zaczęłam iść w stronę stajni. W jednym boksie zauważyłam dziewczynę. Była chyba w moim wieku. Chyba niezbyt sobie radziła z ogromnym ogierem.
-Pomóc ci? -Spytałam.
-Jeśli możesz.
Weszłam do boksu gniadosza. Wzięłam ogłowie nałożyłam je na konia.
-Długo jeździsz? -Zagadnęłam.
-Siedem lat.
-To całkiem sporo.
-Mhm. Ale jak widzisz wciąż mam problemy z siodłaniem. -Powiedziała przygnębiona. Była trochę niższa ode mnie, miała długie blond włosy i piękne, niebieskie oczy.
-To nic. A tak w ogóle to jestem Ellie. -Uśmiechnęłam się do niej i podałam jej dłoń.
-A ja Nathalie. Jestem ze Szwecji.
-O, naprawdę? To fajnie. Mieszkasz w Australii?
-Tak, kilka kilometrów stąd. Uwielbiam to miejsce! -Powiedziała podekscytowana. Zgodziłam się z nią. Trudno byłoby tego nie zrobić.
-O, proszę. -Powiedziałam, gdy skończyłam siodłać ogiera.- Ja już muszę iść do swojego konia. Cześć.
-Cześć -odpowiedziała- Ellie na co wsiadasz?
-Na Aladara -uśmiechnęłam się do niej i odeszłam. Widziałam, jak otwiera usta ze zdziwienia. Ja też nie przypuszczałam nigdy, że wsiądę na takiego konia. A tym bardziej, że skradnie mi on serce. Minęłam wszystkie gniade konie i doszłam do tego jedynego.
-Aladar -szepnęłam, podnosząc rękę. Pogładziłam go po czole i dałam cukierka. Po chwili przyszedł Philip z siodłem.- Będziesz mi teraz za każdym razem przynosił sprzęt? -Zaśmiałam się.- Dzięki.
Weszłam do boksu Aladara i zaczęłam go czyścić. Był wyluzowany. Po kilku minutach zabrałam się za siodłanie. Najpierw ogłowie, później czaprak i siodło. Zapięłam popręg po czym wyprowadziłam Aladara z boksu i wyszłam z nim ze stajni. Zobaczyłam Nathalie wsiadającą na swojego konia. Nie miała stołka, więc próbowała wejść na ogiera z ziemi. Zabawnie to wyglądało, ale nie miałam czasu na oglądanie mojej nowej koleżanki. Ruszyłam dalej w stronę hali. Wsiadłam na Aladara i zaczęłam rozgrzewkę. Kilka kółek w stępie i króciutki kłusik. Dużo myślałam w tamtym momencie, głównie o koniach. Układałam w głowie wszystkie fakty, po kolei. Gdyby rodzice nie kupili mi Parysa, nie poznałabym Philipa. Gdybym nie spadła z niego podczas skoków, pewnie nie znalazłabym Wiśniowej Doliny i tym samym nie ujarzmiła Aladara ani nie poznała Nathalie. A gdyby on mi nie zwiał wtedy w lesie, nie znalazłabym Niespodzianki... To Parys tak na prawdę zmienia moje życie. W takich momentach kocham go jeszcze mocniej.
-Ellie, skoczysz tą kopertę? -Głos Grace przywołał mnie do porządku i tym samym przypomniał, po co przyjechałam do Wiśniowej Doliny.
-Już skaczę. -Nakierowałam Aladara na przeszkodę. Odbił się tuż przed nią.- Ellie, nie zrobiłaś półsiadu! -Powiedziała podchodząc do mnie.- Mało brakowało, a byś spadła. Pamiętaj, gdy koń się odbija - półsiad, oddajesz wodze i masz piękny skok!
-Dobrze, już rozumiem. -Skoczyłam jeszcze kilka razy. Gdy Aladar odbił się po raz ostatni, spojrzałam przez otwarte drzwi od hali. Stała przed nimi Zoe, a obok niej izabelowaty kuc. Patrzyła na mnie z zazdrością. Gdy już wylądowaliśmy na ziemi, a ja wyjrzałam przez drzwi po raz kolejny, dziewczyny tam nie było. Zdążyłam zauważyć znikający za ścianą ogon.
***
Skończyłam 20 rozdział! W związku z tym chciałam napisać dla Was podziękowania. :D
A więc tak (wiem, że zdań nie zaczyna się od 'a więc' ale nie wiem jak inaczej zacząć, więc jest tak) chciałam Wam podziękować za ponad tysiąc wejść, nie sądziłam nawet, że dojdziemy do 100, a tu proszę! Jestem jeszcze szczęśliwsza, gdy widzę nowy komentarz pod rozdziałem, jesteście takim moim motorkiem:)) Jak mam się Wam odwdzięczyć? <3
Słuchajcie, mam prośbę:) Jeśli zobaczycie jakieś błędy, czy cokolwiek, nieporozumienia, to piszcie w komentarzach lub na email (dobreo20@gmail.com) albo jak macie pytania to też wyślijcie mi je na email. ;)
Dziękuję, że tu jesteście, że mnie wspieracie, że komentujecie i wchodzicie... Powiem Wam tylko, że jeżeli będziecie zainteresowani, będzie więcej komentarzy, to może napiszę też drugą część ;) To będzie The Way: Szansa na lepsze jutro. Co Wy na to? :D Tylko od Was zależy, czy napiszę drugą część. :D
Dziękuję, idę pisać 21 rozdział. ^^
PS. Jeśli serio podoba Wam się moje opowiadanie, udostępniajcie, komentujcie, dajcie okejkę i czytajcie!^^
A więc tak (wiem, że zdań nie zaczyna się od 'a więc' ale nie wiem jak inaczej zacząć, więc jest tak) chciałam Wam podziękować za ponad tysiąc wejść, nie sądziłam nawet, że dojdziemy do 100, a tu proszę! Jestem jeszcze szczęśliwsza, gdy widzę nowy komentarz pod rozdziałem, jesteście takim moim motorkiem:)) Jak mam się Wam odwdzięczyć? <3
Słuchajcie, mam prośbę:) Jeśli zobaczycie jakieś błędy, czy cokolwiek, nieporozumienia, to piszcie w komentarzach lub na email (dobreo20@gmail.com) albo jak macie pytania to też wyślijcie mi je na email. ;)
Dziękuję, że tu jesteście, że mnie wspieracie, że komentujecie i wchodzicie... Powiem Wam tylko, że jeżeli będziecie zainteresowani, będzie więcej komentarzy, to może napiszę też drugą część ;) To będzie The Way: Szansa na lepsze jutro. Co Wy na to? :D Tylko od Was zależy, czy napiszę drugą część. :D
Dziękuję, idę pisać 21 rozdział. ^^
PS. Jeśli serio podoba Wam się moje opowiadanie, udostępniajcie, komentujcie, dajcie okejkę i czytajcie!^^
Twój blog jest świetny!!! A czytam dużo blogów i książek o koniach i powiem Ci szczerze że masz rękę do pisarstwa :) Z przyjemnością czekam na drugą część ;)
OdpowiedzUsuńDziękuję<3
UsuńChciałabyś/Chciałbyś poddać swojego bloga ocenie lub dołączyć do oceniających? Jeżeli tak, zapraszam : http://ocenyopowiadan.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń;]
Właśnie się zgłosiłam:)
UsuńGENIALNY BLOG! Masz wielki talent, wykorzystaj go
OdpowiedzUsuńSubcio rozdziali, naprawdę mi się podoba.Nie mogę się doczekać dalszej części.A przy okazji zapraszam na nowy rozdział http://greenland-valley-of-hope.blogspot.com/ . POzdrawiam.
OdpowiedzUsuńdalej, dalej, dalej <3
OdpowiedzUsuńTwój blog został oceniony :) Zapraszam : http://ocenyopowiadan.blogspot.com/2014/03/oceniajaca-genuine-tytu-bloga-way-adres.html
OdpowiedzUsuńuwielbiem, czekam na więcej <#
OdpowiedzUsuń